Kozie Górki (3) Niepołomice relacje świadków

 

To byli mieszkańcy Niepołomic, Krakowa, Wieliczki, Biskupic, Gdowa, Kłaja, Myślenic, Dobzczyc

Bezpośrednie relacje ze zbrodni niemieckich w Kozich Górkach

 

Puszcza Niepołomice - Kozie Górki (3)

NIEMY KRZYK Z PUSZCZY

 

(...) W Puszczy Niepołomickiej obok wykopanych trzech dołów w ziemi stały już trzy niemieckie wojskowe ciężarówki, przy każdym jedna. Byli już na nich niemieccy żołnierze, z wycelowanymi karabinami. Auto z więźniami podjeżdżało bardzo blisko. Na dołach położone były deski. Więźniowie, Polacy, to były też kobiety w ciąży oraz z małymi dziećmi. Krzyczeli, błagali. Niemcy ich rozstrzeliwali, stojąc wysoko na ciężarówkach. Obok samochodów stał duży baniak z alkoholem, do niego przymocowany był na łańcuch metalowy garnek. Niemcy byli na wpół pijani. Ciała zamordowanych zasypywano wapnem. Kierowca trzy razy przewoził nocą więźniów z niemieckiego więzienia na Montelupich. Bał się, że i jego Niemcy zabiją. Osiwiał w jedną noc. Udało się. Ocalał.(...)

 

(...) Inne osoby zaświadczały, że Niemcy przywozili w konwojach ciężarówek więźniów, którzy mieli na sobie tylko papierowe worki. Ręce mieli związane drutami. (...)

 

Wiele bezcennych dla odkrycia prawdy o niemieckich zbrodniach w Puszczy Niepołomickiej informacji znajduje się w historycznych publikacjach, jak m.in. „Kronika okupowanego Krakowa” Tadeusza Wrońskiego - stąd pochodzą zamieszczone w tekście skany tylko niewielkich fragmentów stron, na których są listy skazanych na śmierć, z imieniem, nazwiskiem oraz miejscem zamieszkania, najczęściej z Krakowa oraz gmin obecnego powiatu wielickiego. Ważne informacje są też w książce „Montelupich” Wincentego Heina i Czesława Jakubiec. Urząd Miasta i Gminy Niepołomice apeluje o przekazywanie świadectw o dokonywaniu przez Niemców masowych egzekucji. Informacje można przekazywać do p.Marty Walczak-Puchalskiej, która pozyskała już w tej sprawie wiele bezcennych dokumentów archiwalnych. Fragmenty ich wywołują wielki smutek i pragnienie pomocy, aby poszukujące ich od lat rodziny mogły uzyskać pewność, co się stało z ich najbliższymi, by to miejsce było otoczone opieką i pamięcią ludzi, szkół, środowisk patriotycznych, może harcerzy.

Wiadomo, że tuż po zakończeniu wojny, w uroczystość Wszystkich Świętych po Mszy Świętej wychodziła ze Staniątek procesja do Kozich Górek, gdzie w miejscu grobów wartę pełnili harcerze. Była to inicjatywa ks. Franciszka Nagy, która po jego przejściu do innej parafii, zanikła. Był czas, że pochodem przechodzono do Kozich Górek w święta narodowe. Był czas, gdy na miejscu grobów a potem przy pomniku było wiele kwiatów, przynoszonych przez rodziny, które wiedziały, że tu w jednym z masowych grobów, spoczywają ciała ich najbliższych.

OTO RELACJE BEZPOŚREDNICH ŚWIADKÓW:

(...) Po zakończeniu wojny, we Wszystkich Świętych pojechaliśmy na Kozie Górki. Trafiliśmy na zarośnięte trzy doły, nadsypane ziemią do wysokości około 20-30 cm, na których rosły małe drzewka iglaste. Nieopodal zobaczyłam ludzką rękę i inne szczątki ludzkie, zapewne wykopały je zwierzęta – powiedziała Pani Mieczysława, córka rozstrzelanego w Puszczy Niepołomickiej Karola Górki. Od tej pory z rodziną co roku przyjeżdżają w to miejsce, aby zapalić znicze. (...)

 

Wiadomo, że masowych egzekucji było więcej niż te opisane w poprzednich wydaniach Panoramy Powiatu Wielickiego, tzn. z grudnia 2016 oraz stycznia 2017. Wiadomo też, że nie odnaleziono akt więzienia niemieckiego na Montelupich, stąd tak trudno wskazać nazwiska pomordowanych. Dokumenty, spisane świadectwa rozsiane są po wielu archiwach w całej Polsce a może i poza jej granicami (szczególnie niemieckie). Wiadomo, że niemcy zabili w bestialski sposób wielu Polaków, wielu Żydów a także osób innych narodowości.

Pierwszą osobą, o której można powiedzieć, że tu została rozstrzelana i leży w masowym grobie, jest dr Stanisław Klimecki, prezydent Krakowa, osoba niezwykłej odwagi, niezwykłego doświadczenia i wiedzy, oddania Polsce. Dr Stanisław Klimecki został aresztowany przez Gestapo w nocy z 28 na 29 listopada, w swym domu. Osadzono go w niemieckim więzieniu na Montelupich. Został on wywieziony autem z Montelupich z transportem 40. więźniów do Puszczy Niepołomickiej i tam przez okupanta 11 grudnia 1942 roku rozstrzelany w wyniku represji stosowanej przez niemców, za rzekome zabicie niemieckiego żołnierza na krakowskich plantach. Jego nazwisko i data są wymienione na tablicy pamiątkowej, nieopodal pomnika.

 

Drugą osobą jest Karol Górka. Na apel zawarty w poprzednich wydaniach Panoramy Powiatu Wielickiego odpowiedział jego wnuk, dzięki któremu udało nam się przeprowadzić rozmowę z niezwykłą osobą, Mieczysławą Górka, która obecnie mając 99 lat (córka Karola Górki) pamięta bardzo dokładnie tamte wydarzenia. Wspomina, że w chwili aresztowania ojca była już dorosła, wojna przerwała jej studia. Karol Górka – kierował oddziałem Zarządu Miejskiego w Płaszowie, miał dwójkę dzieci. Jego rodzina pochodziła z Wieliczki. Karola Górkę niemcy aresztowali w domu 29 listopada 1942r., o 2 nad ranem. Najbliżsi w strasznych obawach o niego, próbowali czegoś się dowiedzieć przez rodzinę, znajomych. Wujek, znany aktor krakowski Władysław Woźnik, uzyskał przejmującą informację od kolegi z teatru, Juliusza Osterwy, który powrócił nadspodziewanie szybko z Niepołomic, gdzie u znajomych przebywał dla podratowania zdrowia. Przekazał informację, że niemieccy żołnierze dwoma ciężarówkami przywieźli do Puszczy Niepołomickiej więźniów ubranych w papierowe worki, z rękami powiązanymi, słychać było strzały. Egzekucja była o 5 rano. Wszyscy o tym mówili. Wrócił do Krakowa tego dnia po południu. Równocześnie 5 grudnia, rano, o godz. 5.00 Pani Mieczysława miała sen, że Jej ukochany Tato puka do okna i mówi: „Mieciu wróciłem. Wpuść mnie” . Potem zdała sobie sprawę, że jej pokój jest na piętrze... Niebawem usłyszeli od znajomego śpiewaka operowego Piotra Krzewskiego poradę, aby nie sprzedawali działki, za którą chcieli wykupić Karola Górkę. Powiedział: „Ojca już nie ma”. Pani Mieczysława nie rezygnowała, udało się jej dowiedzieć, że może uzyskać informację na Gestapo na ul.Pomorskiej 1, w pokoju 115. Mimo strachu poszła tam, wartownikowi sposobem wmówiła, że ma wezwanie do pokoju 115. Zapytała pracującego tam mężczyznę o tatę a ten poszedł po dokumenty i gdy wrócił , powiedział, że „w Krakowie go już nie ma i że nie może pomóc”. W styczniu do rodziny Górków przyszedł niemiecki żołnierz i powiedział, że „ojciec umarł na Montelupich 5 grudnia”. To była jednak nieprawda.

 

ŚWIADECTWA

Mieszkaniec Staniątek zeznał, że dom jego znajdował się około 200 metrów od puszczy oraz, że 17 sierpnia 1942r. przed południem przyjechał do Puszczy samochodem ciężarowym pluton SS. Przypuszczali ze znajomymi, że zostanie przeprowadzona egzekucja, gdyż od trzech dni kopane były na skraju Puszczy doły o długości 6m, szerokości 2m i głębokie na ok 2,5m. Rowy w efekcie przybrały kształt pięcioramiennej gwiazdy. Od innych osób dowiedział się, że w Wieliczce przeprowadzono segregację ludności żydowskiej z Niepołomic, Wieliczki i Dobczyc i osoby zdrowe przewieziono do obozu w Płaszowie, zaś do Staniątek ok.14.00 zaczęły przyjeżdżać auta wypełnione Żydami, niektórzy wyglądali z nich w Niepołomicach, gdzie rozpoznawano ich, że są ze wspomnianych miejscowości oraz Krakowa. Usłyszał strzały z broni automatycznej. Podkradli się w lesie na odległość ok. 50 metrów od miejsca egzekucji. Patrzyli przez godzinę. SS-mani przed rozstrzelaniem kazali się tym osobom rozebrać do naga, zabierali złote przedmioty, zegarki, wyrywali złote zęby. Potem ustawiali ich rzędem nad rowem i zabijali strzałem w tył głowy. Z rowów wydobywały się jęki. Gdy ludzkie ciała wypełniły rów wapnowano je i zasypano piaskiem o warstwie 80cm. Świadek zeznał, że zabijanymi były głównie kobiety i dzieci w wieku 2-12 lat, niektóre z niemowlętami na rekach (niemowląt nie zabijano). Przywieziono wszystkie osoby narodowości żydowskiej 11 ciężarówkami w których wg. jego ceny mogło być 700 osób. Dwunastą ciężarówką przyjechał niemiecki pluton egzekucyjny, kolumnę eskortowali SS-mani na motocyklach W czasie przerwy w zabijania ludzi Ss-mani pili alkohol z butelek. Po kilku dniach świadek poszedł na miejsce egzekucji stwierdzając, że zostało zamaskowane mchem i nasadzono sosny. Rowy miały być kopane przez pracowników Baudienstu a pluton podobno z Montelupich. Ponadto zaświadczył, że w 1943r. niemcy dokonywali w Puszczy Niepołomickiej wielu egzekucji, nocami konwoje eskortowane przez SS wjeżdżały do lasu, słychać było strzały z broni automatycznej. Miejsce masowych grobów zostało po wojnie ogrodzone, lecz ekshumacji nie było.

Wg. zapisu w publikacji „Upamiętnione miejsca walk i męczeństwa w Krakowie i województwie Krakowskim 1939-1945” Stanisława Czerpaka i Tadeusza Wrońskiego, Niemcy 26 i 27 sierpnia rozstrzelali w Puszczy Niepołomickiej 700 Żydów z Dobczyc, Gdowa, Krakowa, Niepołomic i Wieliczki oraz pacjentów i personel Szpitala Żydowskiego z Wieliczki. Zwłoki pochowano a w tym miejscu po wojnie wzniesiono pomnik.

Ze świadectw okolicznych mieszkańców ustalono, że jesienią 1942r. niemcy w odstępie dwutygodniowym przywieźli dwie większe grupy, które rozstrzelano, następnie mniejsze grupy były dowożone samochodami od strony Krakowa w roku 1943 i następnym, podczas egzekucji teren był otoczony kordonem żołnierzy niemieckich. Po ilości samochodów ciężarowych, którymi dowożono ludzi na stracenie ustalono, że mogiły zbiorowe kryją ponad 1000 rozstrzelanych osób.

W 1960r. Redakcja jednej z krakowskich gazet otrzymała list mieszkańca Krakowa, który napisał, że w Puszczy koło Staniątek zostali rozstrzelani oficerowie i żołnierze włoscy, którzy jadąc transportem na Rosję, stali w Płaszowie zobaczyli, jak niemcy znęcali się nad więźniami w kamieniołomie zastrzelili dozorców, przez co Gestapo otoczyło pociąg i zabrało część żołnierzy. Ponadto stwierdzono, że do Puszczy wywieziono kilka grup Polaków, więźniów z Montelupich oraz, że zwykle niemcy nie maskowali miejsc zbrodni, tak jak to czynili w Puszczy Niepołomickiej w Kozich Górkach. Ponadto w piśmie stwierdzono, że jest tam jeszcze jedno miejsce stracenia 6000 Żydów 25 sierpnia 1942r.

Inny świadek, który przypadkowo znalazł się w okolicach Podłęża zeznał, że w lipcu 1944 roku widział, jak niemcy w trzech samochodach ciężarowych przywieźli około 200 mężczyzn, niektórzy mieli na rękawach gwiazdę. Kazano im wykopać rów w kształcie podkowy, rozstrzelano, pozostawili dwie osoby, które zasypały rowy, po czym je również zabito.

W poprzednim tekście pisaliśmy o zeznaniu złożonym w 1961r. przez leśniczego. W połowie października 1943r. przebywał w Kozich Górkach (oddział144) Leśnictwo Grodkowice. około 5 rano wyszedł na grzyby i usłyszał warkot motorów. Postanowił zobaczyć kto przyjechał, byli to niemieccy oficerowie i żołnierze w dwóch osobowych samochodach oraz dwie ciężarówki z których wypędzono więźniów w papierowych ubraniach, rękach związanych kolczastym drutem a część z zagipsowanymi ustami. Skrył się, był w odległości około 100 metrów od wykopanych dołów, usłyszał strzały a potem niemcy przyprowadzili drugą partię ofiar. Za każdym razem słyszał jakby odczytanie wyroku. W trakcie rozstrzeliwania usłyszał krzyki w obcym języku, zrozumiał jedno słowo: „Marija”. Stwierdził, że zapamiętał to miejsce i jest w stanie je wskazać. Jakiś czas po egzekucji poszedł na miejsce zbrodni, rowy miały długość 15-20 metrów, były zasypane równo i obsadzone małymi sosnami. Później usłyszał od przyjeżdżających do Niepołomic ludzi z Krakowa, że był świadkiem egzekucji Polaków i Włochów.

Nadmienić należy, że mieszkańcy Niepołomic i okolicznych miejscowości przeżywali też straszne chwile, bo zrobić nie mogli nic. Wg. świadków, ludzie w jadących do Puszczy odkrytych ciężarówkach okazywali wielką rozpacz i przerażenie. Polscy więźniowie wołali o pomoc. O egzekucjach wiedzieli niepołomiczanie, nie dało się nie słyszeć strzałów. Mieszkający przy drodze na odcinku z Krakowa do Niepołomic ludzie, zimą, zawiadamiani przez sołtysa, odśnieżali przymusowo drogi na swoich odcinkach. Wtedy i drogi i zimy były inne... Widzieli konwoje wiozące ludzi w wojskowych ciężarówkach...

 

Na tym etapie przerwiemy relację z tych strasznych wydarzeń. Kolejny tekst ukaże się wkrótce.

 

Barbara Zapadlińska

 

 

TRASA DOJŚCIA DO KOZICH GÓREK

 

I trasa (ok. 3 km)- z Rynku Niepołomickiego podążamy ul. Bocheńską do Parkingu Leśnego (dawnego ośrodka wypoczynkowego "Krakowianka") skręcając w prawo w drogę leśną (ścieżką edukacyjną) udajemy się w kierunku Staniątek. Mijamy po lewej stronie liczne boczne ścieżki edukacyjne, wśród nich znajdują się oznaczone dwa miejsca pamięci na Kozich Górkach.

II trasa (ok. 2 km)– z Rynku Niepołomickiego podążamy Aleją Dębową do Puszczy Niepołomickiej w kierunku Staniątek. Skręcamy z ulicy Staniąteckiej w pierwszą w lewo ścieżkę leśną. Przy szlabanach leśnych skręcamy w lewo i po przejściu 100 m znajduje się pierwszy  pomnik pamięci na Kozich Górkach, następny (drugi) znajduje się po przejściu 200 m.

Tekst został opublikowany w Panoramie Powiatu Wielickiego - marzec 2017

 

***

A oto plakat z Listą śmierci SS, oraz fragmenty z "Kroniki okupowanego Krakowa” Tadeusza Wrońskiego - stąd pochodzą zamieszczone skany tylko niewielkich fragmentów stron, na których są listy skazanych na śmierć, z imieniem, nazwiskiem oraz miejscem zamieszkania, najczęściej z Krakowa oraz gmin obecnego Powiatu Wielickiego. Warto t ę książkę dokładnie przejrzeć w całości, a szczególnie rodziny poszukujące najbliższych, którzy podczas II wojny światowej zaginęli bez śladu - zostali aresztowani przez Niemców i nie ma informacji o nich w żadnych dostępnych dokumentach